Zacznę może od Bydgoszczy. Podczas ostatniego wypadu postanowiłem skonfrontować świat analogowy ze światem cyfrowym. Wyglądało to mniej więcej tak, że każdy kadr był duplikowany drugim aparatem w kolejności dowolnej, oczywiście wszędzie tam gdzie ogniskowa oscylowała wokół 24mm na małym obrazku, odpowiadającym mniej więcej 47mm w formacie 6x7. Póki, co ograniczę moje spostrzeżenia tylko do świata cyfrowego, na analogowy muszę poczekać kilka tygodni, zanim to filmy zostaną wywołane, zeskanowane, a na końcu wyedytowane. Świat cyfrowy, a przynajmniej wygenerowany przez duet 5Ds R oraz 24 TS-E II jest po prostu przyjemniejszy. Jakość obrazka bez większego trudu może konkurować z analogiem, a w kwestii reprodukcji kolorów lub ostrości nawet go przewyższać. Gdybym zdecydował się na rozpoczęcie cyklu Sacrum dziś, z całą pewnością podążałby on w innym kierunku, określiłbym go, jako bardziej nowoczesny, bo czy nie o to przypadkiem chodzi?